• Wpisów:20
  • Średnio co: 67 dni
  • Ostatni wpis:3 lata temu, 22:37
  • Licznik odwiedzin:1 915 / 1424 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Prawdziwa miłość, to nie związek idealny, bo taki nie istnieje, ale pełen kłótni i godzenia, łez i uśmiechów i mimo, że jest ciężko i ma się dość, nie poddajesz się, bo wiesz, że z tą osobą jesteś szczęśliwszy niż z kimkolwiek innym.
  • awatar -Tayna ^.^: <3 Mało ludzi wie czym tak naprawdę jest miłość .Świetny blog . Zapraszam do mnie .
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
- wiesz co jest piękne i zostanie mi po tobie na zawsze?
- nie, co?
- blizny.
 

 
Miłość? Nieważne, czy mieszkacie 1km od siebie, czy 441. Nieważne, czy poznaliście się w internecie, czy na mieście, Nieważne, że jedno z Was ma 16 lat, a drugie 27. Miłość, to miłość. <3
  • awatar Gość: Świetny blog, zapraszam do mnie na http://angiee-nails.blogspot.com/
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
-Jeśli chcesz poznać człowieka to spójrz na niego w nocy.
-Dlaczego?
-W nocy ludzie płaczą, w nocy się tną, w nocy marzą i modlą się, w nocy uciekają z domu. W nocy się zabijają. Nie poznasz człowieka patrząc na niego w dzień, nie poznasz gdy mówi, że jest "okey."
 

 
Proszę byś przed snem spojrzał w niebo i pomyślał o mnie, że jestem, żyję i zasypiam pod tym samym niebem, co Ty. Skoro nie mogę być przy Tobie to przynajmniej możemy dzielić te chwile i a nuż uda nam się sprawić, by nasza miłość trwała wiecznie.
 

 
Mieliśmy już za sobą wszelkie powroty i wiedzieliśmy, że się nie wraca ani do tych samych miejsc, ani do tych samych planów. Chyba od tego momentu w człowieku zaczyna się dorosłe życie. Długo nie mogliśmy w to uwierzyć. Nieodwracalność zdarzeń i uczuć jest równie absurdalna jak śmierć, trudno ją zaakceptować. Na szczęście ta wiedza przychodzi na samym końcu: kiedy umiera nam ktoś bliski albo kiedy kończy się miłość. Ale zanim przyjdzie, człowiek próbuje i próbuje, próbuje o wiele dłużej niż to ma sens.
 

 
Umrę kiedyś przez Ciebie, z szaleństwa za Tobą, przez samotność obłąkanych zmysłów, ponieważ zaczynam tęsknić nawet przez ubranie i skórę. Łaknę Cię, chcę Cię, potrzebuje Cię, jakbyś był jedynym ratunkiem przed bezmyślnym, okrutnym światem i przed złem najgorszym, mną samą. Pożądam Twojej duszy, serca, każdej myśli, szeptu, słowa, oczu, ust i ciała, nikogo jak Ciebie i tylko Ciebie. Pozwól mi się Tobą zaciągnąć, w jakąś noc ciemną grzeszyć z Tobą, a najlepiej bądź jak długo będziesz mógł, chciał i umiał zrozumieć.
 

 
Każdy w swoim życiu ma jakiś dołujący dzień. Nie zawsze wszystko idzie po naszej myśli. Mamy ochotę zamknąć się w sobie, nie rozmawiać z nikim. Odciąć się od świata, rzeczywistości. Mamy dość, myślisz, że nie wytrzymasz już dłużej. Masz ochotę wyjść, zatrzasnąć drzwi i nie wrócić. Lecz nagle pojawia się światełko w tunelu. Przypominasz sobie, że masz przyjaciela, który Cię zawsze zrozumie, pomoże, wesprze, doradzi. Nie pozwoli, żebyś zrobił coś głupiego.
 

 
Wiesz, jakie to dziwne uczucie, gdy martwisz się o kogoś? Gdy chcesz kogoś wspierać, nie oczekując nic w zamian. Chcesz po prostu być. W tych lepszych lub gorszych momentach. Nieważne, w jakich, ale po prostu być. Być obecnym przy sukcesach i porażkach. Tak za nic. Gdy chcesz poświęcić swój czas komuś, kto jedynie czasem spojrzy niezrozumiałym wzrokiem. Jest jeszcze gorzej, gdy chce się być potrzebnym osobie, która nas nie potrzebuje. A dnem jest stan, który nazywamy miłością bez wzajemności.
 

 
Mówią, że jestem niedojrzała. Żebym głośno nie słuchała muzyki, bo na starość będę głucha. Żebym nie siedziała na ziemi, bo w przyszłości będę chorować. Mówią, żeby się ciepło ubierać. Bo jak będę starsza, to będę mieć problemy ze zdrowiem. Mówią, że nie powinnam wieczorami wychodzić z domu, bo to przecież nigdy nie wiadomo co czeka za rogiem. I w pochmurny dzień, mówią, że powinnam zostać w domu, bo zmoknę i będę chora, bo nie warto w taką pogodę iść na rower, na spacer, na boisko. Ale ja się pytam, po jaką cholerę mam się tym martwić ?! Jaką mam gwarancję, że wogóle dożyję tych dni o których tak mówią ?! Zresztą, po co na starość będzie mi dobry słuch, wspaniałe zdrowie, co ja wtedy będę mogła z tym zrobić ?! Czy nie lepiej mieć chociaż co wspominać ? Wolę czerpać garściami póki jeszcze mogę... Przestać wreszcie tak bardzo martwić się o jebane jutro...
 

 
Kiedy coś się kończy wracamy myślą do początku. Głupia sprawa. Początki są najlepsze. Wtedy chyba najsilniej zależy. Wszystko jest nowe, świeże. Później zaczyna się jazda pod górkę. Problemy, rutyna, nuda - wszystko to kryje się między wierszami uczuć, a z czasem zdajemy sobie sprawę, jaki to był kicz. Pamiętam, jak go kochałam, a teraz kochając tylko cierpię. Czy wszystko musi się tak skończyć? Smutkiem? Łzami? Nie. Nic nie istnieje! Można kochać pół roku, rok, pięć lat, albo całe życie - bo gdy coś się rozpada, to nie znaczy, że się nie kochało. To tylko świadczy o tym, że nie miało się na tyle siły, by dalej o to walczyć. Nie wszystko zaczyna się tylko raz. Ani nic raz się nie kończy. Miłość, pomimo tego, że wydaje się najbardziej paradoksalnym i cynicznym uczuciem w życiu człowieka, jest zarazem czymś najbardziej wyjątkowym, czymś, czego każdy pragnie.
 

 
Opowiem Ci kiedyś jak przeżyłam Twoje odejście. Opowiem o wszystkim, co leży mi na sercu. O tym cierpieniu, które wpierdoliło się do mojego wnętrza i zabrało wszystko co się dało. O tych łzach, których za nic nie mogłam powstrzymać. O oczach, które straciły swój blask. O dłoniach, które przestały pasować do kogokolwiek innego. O świeżym oddechu, który tak często gdzieś mi umykał. O nogach, które nie biegły już w Twoją stronę. O uśmiechu, który na dłuższą chwilę znikał z mojej twarzy. O włosach, które nie były już układane dla Ciebie. O sercu, które z każdym dniem biło coraz wolniej. I o całej mnie, która z braku Ciebie, po prostu przestała istnieć.
 

 
Czasem mam wrażenie, że nasze rozstanie to celowe zamierzenie Boga. On specjalnie sprawił, że nasze drogi na jakiś czas się rozeszły, po to abyśmy mogli zauważyć pewne sprawy i zacząć wzajemnie doceniać to co mamy. On chciał nas czegoś nauczyć i pokazać, że musimy dbać o siebie, bo mając siebie mamy wszystko. On zaplanował sobie naszą historię, tu nie ma żadnego przypadku. Teraz tylko musimy starać się, aby wypełnić jego zamierzenia, aby nie zawieść ani jego ani samych siebie. Musimy dać radę, musimy wytrwać wszystko, co złe aby wreszcie sięgnąć po lepszą przyszłość. Popatrz jak wiele już przeszliśmy, teraz może być tylko lepiej. Wierzę w to.
 

 
wiesz kiedy przypomnisz sobie o mojej osobie? kiedy będzie ci w życiu cholernie źle, kiedy kolejny raz ktoś kopnie cię w dupę, kiedy wszyscy będą przeciw tobie i znów staniesz się ofiarą własnych marzeń prowadzących donikąd. wtedy napiszesz mi na gg jak dawniej, prosząc o mój numer telefonu, ponieważ nagle uświadomisz sobie, że go nie masz, a wszystko po to, ponieważ będziesz potrzebował rozmowy, mojego głosu, który dawniej był dla ciebie zajebisty, będziesz potrzebował bym znowu powiedziała 'przecież ty jesteś świetny! naprawdę nie wiem czemu los traktuje cię tak parszywie'. będziesz potrzebował bym z tobą rozmawiała, a ja? potraktuję ciebie tak, jak ty mnie, przez te kilka tygodni, w których nieustannie płakałam i nawet znajomi sobie ze mną nie radzili. nie będę się odzywać dzień, po czym napiszę 'kim jesteś?', jeśli odpowiesz ja wstukam na klawiaturze tylko ' ty nie byłeś przyjacielem dla mnie, dlaczego ja mam być przyjaciółką dla ciebie?'
 

 
Tutaj nie pomogłoby cofanie czasu. Żadne magiczne sztuczki nie byłyby w stanie zmienić tego, co sami zrobiliśmy z własnym życiem. Chyba za bardzo utwierdziliśmy się w przekonaniu, że jeśli jest dobrze, mamy siebie i plany to nie musimy już nic robić. Że teraz wystarczy tylko oddychać, żeby ze sobą być. To byłoby dobre, gdyby działało. Razem stworzyliśmy i razem zepsuliśmy nasz osobisty świat, do którego kiedyś nikt poza nami nie miał wstępu, a po zgliszczach którego dziś, przewija się tysiące ludzi. Depczą ruiny tego wszystkiego, nie zwracając nawet najmniejszej uwagi na to, że każdy ich krok nas boli. Stąpają po ziemi zasypanej resztkami naszych połamanych serc i zniszczonej miłości, która dziś daje nam jedynie ból. Tęsknię i wiem, że Ty też tęsknisz, ale spójrz  wszystko się rozsypało, cały świat jest dziś przeciwko nam, a my nie robimy nic, żeby to zmienić. Nie potrzeba nam cofania czasu. Nam trzeba nieustannych pokładów siły, by na nowo, razem, ułożyć tę układankę.
 

 
Kiedyś byłam w stanie poświęcić dla niego wszystko. Rzuciłabym się za nim w ogień albo skoczyła z okna. Nie umiałam wyobrazić sobie dnia bez niego, bez jego ciepłych słów, czułego "Kocham Cię" powtarzanego co kilka minut, słodkiego "dobranoc skarbie" wieczorem i "dzień dobry, miłego dnia" rano. W tamtym czasie byłam najszczęśliwszą osobą na świecie i czułam, że wszystko czego potrzebuje i od dawna szukałam - mam właśnie teraz. Codziennie zasypiając w łóżku dziękowałam Bogu, że mi go dał. Dziś mijając go na ulicy spojrzałabym na niego, pokręciła głową i spuściła wzrok w dół. To nie wyobrażalne jak można stracić szacunek i zaufanie do osoby, która była kiedyś całym naszym światem.

 

 
Mam nadzieję że spodobał wam się wcześniejszy wpis. A jeżeli nie widzieliście go to zapraszam do przeczytania. Jestem otwarta na krytykę. W końcu jakby nie to to nie widziała bym błędów które popełniam. To tyle na dzisiaj. Bajoo.
 

 
'Motylki'... Pewnie mało z was w ogóle wie kim one są. Motylkami nazywają się anorektyczki. Ich znakiem rozpoznawczym często są czerwone bransoletki w różnych postaciach przewiązane na nadgarstkach. Są to jak dla mnie bardzo odważne dziewczyny. Ja na przykład nie mogła bym zebrać siły na to aby choć przez jeden dzień wytrzymać całkowitą głodówkę, a one robią to tygodniami. Wiele z nich popada w anoreksje przez problemy w swoim otoczeniu. Przez dokuczanie kolegów, rozwody rodziców lub śmierć najbliższych. Popadają jeszcze najczęściej wtedy w depresje i dla wielu z nich jest to zabójcze. Jednak dwa dni temu trafiłam na blogi 'motylków' które popadają w tą chorobę z własnej woli. Wiele z nich nawet nie traktuje już anoreksji jako choroby która może doprowadzić je do śmierci , traktują ją jak styl życia. 'Motylki' mają własne zasady, alfabet a nawet hymn. Dla tych dziewczyn anoreksja jest 'przyjaciółką' albo i nawet 'królową' , znają one tabele kalorii na pamięć i potrafią 'wyćwiczyć' wszystkie zjedzone posiłki. Dla nich najpiękniejsze są wystające żebra i miednica , widoczne kości na obojczykach i ramionach oraz jak najchudsze nadgarstki i nogi. Mottem życiowym 'Motylków' jest powiedzenie ''Quod me nutrit me destruit'' czyli ''to, co mnie żywi, niszczy mnie''. Anoreksji często towarzyszy także bulimia, różne choroby psychiczne oraz wyniszczenie organizmu. Dziewczyny które popadły w anoreksje często nie potrafią się z niej wydostać. Anoreksja , ich styl życia , głodówka staje się ich codziennością i uzależnieniem. Najczęściej ich nałóg doprowadza ich do krytycznego stanu i kończy się śmiercią. Podziwiam z jednej strony dziewczyny te za odwagę żeby walczyć z tym okrutnym światem ale i żal mi ich i ich cierpienia.



  • awatar ~ Pro Ana ~: Jejku jesteś najlepsza ;** Każdy motylek powinien mieć czerwoną wstążkę / bronzoletkę ;**
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Hejka . Pomysł na nowego bloga przyszedł nagle. Na wcześniejszym blogu dodawałam wpisy z cytatami i zdjęciami. Tutaj będzie więcej artykułów, wiadomości itp. Pierwszy taki wpis już zaraz więc jeżeli ktoś chce przeczytać to zapraszam. Myślę że się nie zawiedzie.